Ritual Of Rebirth "Ethical Disillusion" CD
Gatunek muzyki: Heavy Metal, Melodic Metal, Metal Nośnik muzyki: CD Dostępność: gotowe do wysyłki
Death Metal, Rock i Progressive
Artist Ritual Of Rebirth
Stan: nowy, tłoczony we Włoszech Rok 2008
Wytwórnia Nadir Music
Lista utworów:
1. Shapeless (4:31)
2. The Japanese Syndrome (4:02)
3. Random Hate (3:36)
4. Compromise Does Fail (3:32)
5. Disconnected (5:22)
6. Toy (4:11)
7. Memories (4:08)
8. We Don't Listen (4:34)
9. Desire (3:28)
10. Stone (5:05)
11. Last Pulse (4:16)
12. Shame On Me (3:16)
Muzycy:
- Nicola Giordanella
- Dani Piercer
- Fabio Palombi
- Alessandro Gorla
- Davide Bruzzi
Ritual Of Rebirth-zespół którey wydał „Ethical Disillusion” pod kierownictwem Tommy'ego Talamanca (Sadist), który nadzorował produkcję w swoim Nadir Studio. Genueńska formacja to poważny bagaż muzyczny, który słychać w każdym utworze na tym albumie.
Autorzy "Project New Life", minicd z 2003 roku, Ritual Of Rebirth wydają się być naprawdę ożywieni drogą, która doprowadziła ich do realizacji pierwszego dzieła pod szyldem "Nadir Records", tak jak sugeruje ich pseudonim, rytuał odrodzenia, feniks odradzający się z własnych popiołów, silniejszy niż wcześniej.
Intensywne nastroje, dudniący death metal i wysoki poziom techniczny to główne składniki „Ethical Disillusion”, ale Liguryjczycy umiejętnie dodali i zmiksowali nerwowe i nieprzewidywalne sekwencje, coś, co przypomina dźwięk pomiędzy naszą piekielną poezją a matematykami z Meszuggah. Jakość treści natychmiast dociera do uszu, „Shapeless” pęka z odpowiednią niegodziwością i łatwo przykuwa uwagę, umieszczając ją w niepokojącej atmosferze i sugerując opustoszałe krajobrazy i atmosferę nie do oddychania pełną negatywnych myśli, głos pana Gorla (który gra na basie w The Famili, poboczny projekt Tommy'ego, Trevora i Alessio z Sadist) drapie, kosi powietrze i daje wytchnienie tylko na chwilę czystym wokalem.
Każdy utwór ma swoją wagę i zarządza aby komunikować się w inny sposób, „The Japanese Syndrome” rozpoczyna się riffem, który przywodzi na myśl wspomnianego Meshuggah, a następnie zmierza w kierunku progowych rozwiązań, które przygotowują słuchacza do mentalnego oddania się każdemu pasażowi utworu, od najbardziej szalonego dla najbardziej zrelaksowanych; w tej piosence można nawet dostrzec odrobinę Santany!
Pomysłów w „Ethical Disillusion” jest nie tylko dużo, ale są one również fachowo skonstruowane. Wyróżnia się tekstami, które emanują czystą nienawiścią i nie pozostawiają żadnej nadziei. Można dostrzec i zastanawiać się, do kogo skierowane są te słowa „mam nadzieję, że będziesz długo cierpiał/życie nie da ci wytchnienia”, ale czytając dalszą część tekstu, a także główny wątek treści, masz na to kilka pomysłów... styl tej piosenki przywodzi czasem na myśl Subliminal Fear, kolejny bardzo obiecujący lokalny zespół.
„Disconnected” ma atak, który wydaje się być zawoalowanym hołdem złożonym Alanowi Parsonsowi, ustępuje znacznie mocniejszemu i czysto metalowemu rytmowi, po czym pojawiają się melodyjne otwarcia w których gitary i perkusja galopują razem, a następnie "unoszą razem w powietrzu", tworząc naprawdę sugestywne brzmienie.
„Toy” galopujący riffami skandynawskiego death metalu bardzo bliski At The Gates, a także znakomity „Last Pulse”, jeden z najlepszych kawałków na płycie, ale to trzeba zrozumieć jako „primus inter pares”.
Ogólne brawa dla zespołu, który wie, jak komponować według kryteriów, wie, jak grać z pasją i wie, jak przekazać tę pasję tym, którzy słuchają i wiedzą, co to znaczy wnieść powiew świeżości do włoskiego metalu.
Na uwagę zasługuje również "specjalna zawartość" płyty, tworzenie albumu, 25 minut w studio.